Wysiadam z przeklętej limuzyny. Stoję przed ogromną willą mojego "braciszka", którego nienawidzę. Tępak. Myśli, że jeśli jest sławny, to wszystko mu wolno. Tak na prawdę nie jest. Wszyscy go kochają tylko za to. A ja? Jestem piątym kołem u wozu. Zawsze Niall to, Niall tamto. Zapomnieli o mnie.
Wchodzę do domu (jeśli można to tak nazwać). Od razu słyszę radosne krzyki i śmiechy. Gdy wchodzę od razu całe towarzystwo cichnie. Przyciągam bliżej siebie moją walizkę, po czym zamykam drzwi.
- Niall! Twoja siostra! - krzyczy jeden z nich. Mulat. Kakaowe tęczówki, które bardzo hipnotyzują.
Po chwili słyszę kroki na schodach. Zbiega mój brat. Włosy blond - jak zazwyczaj. Nic się w nim nie zmieniło. Ten sam chytry uśmieszek, który chciałabym mu zmyć z tej ślicznej twarzyczki.
- Cześć Rose - mówi przytulając mnie. Stoję jak idiotka i czekam aż mnie puści.
- Taa, cześć Niall - w odpowiedzi mu burczę. - Puść - wykonuje moje polecenie i patrzy się na mnie smutnym wzrokiem. O nie! Niall jest idiotą i to wiem. Chyba, że jest inny?
- Więc tak. To Zayn - mówi wskazując na mulata. Posyła mi uśmiech. - To Louis - mówi, a Louis'a spycha Zayn z łóżka. - To Liam - kiwa mi głową. - A to ... Harry - mówi, a ja patrzę na chłopaka, który jest we mnie wpatrzony jak w obrazek. Macha mi lekko ręką na przywitanie oraz szeroko się uśmiechając. Odmachuję mu i posyłam lekki uśmieszek. Podchodzi do mnie.
- Cześć - mówi, a ja tylko kiwam głową.
- Hej - odpowiadam.
- Nieźle traktujesz Niall'a. U nas jest najmilszy - mówi - zastanów się -
dokańcza, a ja sztywnieję. Marszczę brwi i mam już coś powiedzieć, ale
stojący obok Niall zatyka mi swoją ręką buzię.
- Żart - mówi Harry.
- Czego się już tak burmuszysz? - mówi Niall.
- To niech sobie nie pogrywa! - wrzeszczę i biorę swoją walizkę. Idę na górę po schodach. Szukam mojego pokoju, ale nie mogę znaleźć.
- Szukasz czegoś? - momentalnie podskakuję. Po chwili się odwracam. Za mną stoi Louis. - Spokojnie, to tylko ja.
- Um, nie mogę znaleźć pokoju - mówię, a on mnie delikatnie łapie za rękę i ciągnie do jednego z pokoi.
- To twój pokój - mówi.
- Tak. Dzięki - mówię i posyłam mu lekki uśmiech.
- Czemu jesteś niemiła dla Niall'a?
- Teraz ty? - mówi i marszczę brwi. - Słuchaj, masz jakiś problem? Twoja sprawa? Nie. To po co się wpieprzasz? - mówię, a on tylko wzdycha.
- Zadałem ci tylko pytanie. Zaczynasz się na mnie drzeć. O co ci do cholery chodzi? - mówi.
- O nic. Możesz wyjść? - pytam, a on kiwa głową i wychodzi.
***
Wychodzę ubrana w to na dwór. Idę przez ulice Londynu wolnym krokiem. Nagle ktoś mnie uderza, tak, że machinalnie bym upadła, gdyby ten ktoś mnie nie złapał. Tym ktosiem okazuje się Harry. Jego zielone oczy zaczynają mnie hipnotyzować. Są takie piękne...
- Wszystko w porządku? - pyta mi się, a ja przytakuję. - To dobrze. W ogóle co tu robisz? - pyta nagle i pomaga mi wstać.
- Chodzę i myślę - odpowiadam i staję naprzeciw niego. - Masz ładne oczy - mówię, a on się uśmiecha.
- Podobają ci się? - mówi, a ja cały czas przytakuję. - Mi nie za bardzo - mówi zmieszany i spuszcza głowę. - Wyjdziesz gdzieś jutro ze mną?
- Ale po co?
- Tak sobie. Chcę cię lepiej poznać, i tyle - wzrusza ramionami, a ja całuję go w policzek. Rumieni się, na co ja się uśmiecham.
